Smiley Lore :-)
  Napisany przez:
Dnia: 02 Maj 2006r. 22:33
Dosłowne tłumaczenie historii emotikonek napisanej przez ich wynalazcę Scott'a E. Fahlman'a; uśmieszków Scott'a E. Fahlman'a. Opisuje on szczegółowo powstanie jako pierwszej emotki ":-)" [p]Wiele ludzi pyta mnie o to, więc pomyślałem, że umieszczę tę informację tu, dołanczając ją do mojej strony.[/p][p]Tak, to ja jestem twórcą, buziek, (czasem zwanych również emotikonkami, które są powszechnie używanie w mailach, na chacie czy wszelakich innych formach komunikacji. Lub przynajmniej jestem jednym z ich twórców.[/p][p]Do wczesnych lat osiemdziesiątych, społeczność towarzystwa informatycznego ?Carnegie Mellon? używała, biuletynowych tablic do komunikacji. To one były prekursorami dzisiejszych for dyskusyjnych i to one były istotnym społecznym mechanizmem - w wydziale miejscem ? wykładowcy i studenci mogli dyskutować nad palącymi problemami dnia. Wiele z nich było poważnych ? ogłoszenia dyskusji, prośby o informacje. Znajdowały się tam również rzeczy w rodzaju: ?Znaleziono pierścionek w toalecie męskiej na piątym piętrze, Do kogo należy??. Inne kolumny poruszały kwestię wszystkiego od polityki poprzez aborcję i kampusowy parking, do rozkładu klawiatury (Wszystko ułożone według wartości zainteresowania).[/p][p]Znając naturę i charakter społeczności, mnóstwo wypowiedzi było zabarwionych humorem (lub czymś, co mogło go przypominać). Problem polegał na tym, że jeśli ktoś napisał coś z przymrużeniem oka, zawsze mógł zdarzyć się ktoś, kto tego nie zrozumiał. Wobec czego autor mógłby się spodziewać ataku słownego z jego strony.[/p][p]Ta kwestia niektórych z nich zachęciła do zaproponowania (pół żartem, pół serio), żeby być może stworzyć znaki, które nie będą odbieranie poważnie. W końcu, gdy używamy komunikacji tekstowej online, brak nam, języka mowy ciała, oraz wskazówek w postaci tonu głosu, tak jak ma to miejsce, gdy rozmawiam, z kimś osobiście bądź, przez telefon. Podczas dyskusji nad doborem znaku wyrażającego kawał doznałem olśnienia. Uświadomiłem sobie, że przecież sekwencja znaków :-), mogłaby być doskonałym rozwiązaniem ? jednym, z którym poradziłyby sobie oparte na systemie ASCII terminale komputerowe używanie w tym czasie. Więc zaproponowałem to rozwiązanie. W ten sam sposób wyszedłem również z propozycją używania :-(, aby dać do zrozumienia, że dana wiadomości powinna być odbierana na poważnie. Mimo to symbol ten szybko ewoluował, w znak określający niezadowolenie, frustrację, bądź zazwyczaj gniew.[/p][p]Ten zwyczaj przyjął się szybko w obrębie ?Carnegie Mellon? i wkrótce rozprzestrzenił się na inne uniwersytety i laboratoria poprzez prymitywne sieci komputerowe, jakie mieliśmy do dyspozycji w tamtym czasie. Niektórzy przenieśli się z czasem do innych miejsc, i tak kontynuowali stosowanie naszych tablic informacyjnych, jako doskonały sposób na bycie w kontakcie ze swoimi znajomymi.[/p][p]W czasie zaledwie kilku miesięcy zaczęliśmy widywać listy z tuzinami uśmieszków: buźka wyrażające zdziwienie, osobę nosząca okulary, Abrahama Lincolna, świętego Mikołaja, papieża i tak dalej. Wymyślanie zmyślnych wariacji stało się dla pewnej grupy ludzi swoistym hobby. Ale jedynie moje dwa pierwsze uśmieszki, i ;-) były używane powszechnie w rzeczywistej komunikacji. Godne uwagi jest to, że Microsoft I AOL przechwyciły te ciągi znaków i przekształciły je w małe obrazki. Osobiście uważam, że niszczy to żartobliwy element tych symboli, które zawierały jedynie znaki pierwotne.[/p][p]Niestety, nie zachowałem kopi swojego pomysłu. Bo w tym czasie nie wydawało mi się mieć to większego znaczenie znaczenia. Zanim zdałem sobie sprawę, że fenomen uśmiechniętej buźki przetrwa próbę czasu i rozprzestrzeni się na cały świat w miarę rozwoju Internetu, było juz za późno i pierwsza oryginalna wiadomość, poszła na wiele lat w zapomnienie.[/p][p]Kilkanaście prób odszukanie starych taśm, nie przyniosło żadnych efektów. Ale ostatnio Mike Jones z Microsoftu sfinansował bardziej intensywne ?archeologiczne wykopaliska?, aby je odnaleźć. Jeff Baird i kadra komputerowego wydziału CMU dołożyła ogromnych starań, aby wesprzeć i zachęcić Howarda Wactlara, Boba Cosgrove i Dawida Livingstom do poszukiwań. Wreszcie udało się. Odnaleźli ono i odpowiednie zapisy, znaleźli czytnik, który był je w stanie odczytać, oraz odnaleźli odpowiedni klucz pozwalający zdeszyfrować dane, i odtworzyć rzeczywistą treść. Jestem najbardziej wdzięczny tym wszystkim, którzy uczestniczyli, w tych zakończonych sukcesem poszukiwaniu. Nazwałem go ?Digital Coalecanth Project?.[/p][p]Wiadomość sama w sobie i szlak, który do niej doprowadził jest umieszczony tutaj. Dokładna data narodzin uśmieszków jest teraz możliwa do ustalenia i jest to 19 Września 1982r. To wspaniałe dostać tę wiadomość z powrotem w sam raz na 20 rocznicę oryginalnej wiadomości.[/p][p]Jak widzicie notka, w której zasugerowałem tą rzecz, była krótka i zupełnie zwyczajowa. Po prostu stanowiła ona część dyskusji, pomiędzy znaczną grupą ludzi. Najwyraźniej a nawet ja się z nią nie zapoznałem, dokładanie przed wysłaniem, skoro słowo, czy dwa zostały pominięte, przy redagowaniu. Pamiętam natomiast pisanie dłuższej wiadomości, w której tłumaczyłem potrzebę znaku, który wyraziłby szczegółowo humor i zaproponowałem symbol :-) razem z :-( na wyrażanie gniewu, bądź prawdziwego nieszczęścia.[/p][p]Ale ta dłuższa wiadomość musiała dojść później ? być może spóźniony post, lub email, który komuś wysłałem. Tak, czy inaczej, ten bardziej szczegółowy komunikat, nie pojawił się w naszych poszukiwaniach.[/p][p]Najpierw, wielu ludzi było przeciwko samemu pomysłowi uśmiechniętej buźki, mówiąc, że dobry pisarz nie powinien odczuć potrzeby, aby swe pisać swoje dowcipne komentarze w tak dosłowny, bezpośredni sposób. Shakespeare czy Mark Twain radzili sobie znakomicie bez nich, oprucz tego, przez znakowanie uwag, które nie mają być brane na powaznie, psujemy efekt końcowy żartu. Dzieje się tak dlatego że w satyrze połowa zabawy tkwi w ciągłym braku pewności, co do intencji autora.[/p][p]W znacznym stopniu zgadzam się z tymi, którzy wyrażają tego rodzaju satyrę. Być może emaliowe buźki przyczyniły się w większym stopniu do pogorszenia naszej komunikacji słowem pisanym, niż do jego poprawy. Pozwólcie jednak, że przytoczę dwa argumenty w jego obronie.[/p][p]Po pierwsze nie wszyscy ludzie, którzy goszczą na forum posiadają talent literacki na miarę Sheakspeare?a czy Twain?a, a nawet tym, którzy mają przytrafiają się dni bez weny twórczej, natchnienia. Gdyby Sheakspere miał napisać krótką notkę, w której narzekałby na brak parkingu dla pracowników Globle Theatre, mógłby napisać ją, tym samym stylem niedbałego języka, co większość nas. Pozatym dzieło Sheakspere?a pełne jest utartych zwrotów a jego pisownia to jest katastrofa.[/p][p]Po drugie ci twórcy publikowali swoje dzieła, za pomocą innego środku przekazu, w innych czasach, a co za tym idzie z innymi właściwościami. Jeżeli 100 000 kopi powieści, eseju zostało by rozprowadzone w formie druku 1% czytelników nie załapałby komizmu, i byłby zaszokowany tym, co czyta. Nie pozostałoby im nic innego ja zepsuć całą zabawę pozostałym 99%. Jeśli jednak stałoby się możliwe napisanie przez każdego z czytelników kontrargumentu, i zalanie nimi tych samych dróg przekazu, którymi otrzymali swoją pracę, i gdyby inni mogli wyskoczyć z podobnym pomysłem, łatwo jest dostrzec kłopoty, jakie ta sytuacja mogłaby spowodować. Gdyby autorzy zrobili użytek, z choć kilku buziek, aby zredukować częstotliwość tego typu ataków, w tedy może nie byłby to wcale taki zły pomysł. Znów rozmawiamy tu o zwykłym pisaniu w Internecie, a nie o pisaniu wielkich dzieł ukazujących się w konkretnym medium przekazu, które jest dostępne szerszemu gronu w ograniczonym stopniu.[/p][p]Refleksja końcowa: doświadczyłem zarzutów, że znaki buziek zostały wymyślone, przez kogoś innego. Ja jednak jestem przekonany, że to ja wynalazłem te grafy i zasadę obróć głowę w jedną stronę, niezależnie od siebie. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wcześnie widział coś takiego, chociaż kilka innych wiadomości wydają się być bliskie temu. Znak Leonarda Hamey?a (#), na poczucie humoru, może być brany za przykład obrócenia głowy w jedną stronę ? nie jest jasne czy to było jego zamierzeniem, ? ale najwyraźniej \_/ został użyty przez jedną naszych grup badawczych na określenie uśmiechu. Nie widziałem nigdy przytłaczającego dowodu, że sekwencja :-) była użyta kiedykolwiek wcześniej przed moją oryginalną wiadomością, i nigdy nie spotkałem nikogo, kto by rzeczywiście dowodził, że to on wyszedł z tym pomysłem przede mną. Jakkolwiek, zawsze jest możliwe, że ktoś jeszcze miał ten sam pomysł, co ja ? gdyż w gruncie rzeczy jest on, bowiem prosty i dość oczywisty.[/p][p]Niektórzy powiedzieli mi, że sekwencja :-) czy :-( była używana przez operatorów telexów w czasach dawniejszych. Być może, kto wie, Nie widziałem żadnych przykładów, ale jest to możliwie, biorąc pod uwagę ograniczenia w zbiorze znaków tego medium. Tak, więc pomysł uśmiechu mógł pojawić się i zniknąć kilkakrotnie, zanim przedstawiłem go w 1985r., ale jest dosyć jasne z chronologii czasowej, że to on jest tym, który się w ostatecznym rozrachunku przyjął i rozprzestrzenił na całym świecie, zmieniając się przy tym w tysiące odmian.[/p][p]Pozwólcie mi na przybliżenie cytatu pochodzącego z wywiadu z Vladimirem Nabokovem, autorem Lolity i innych dzieł stanowiących kanon współczesnej literatury (Dziękuję Eli Brandt za zwrócenie na niego mojej uwagi).[/p] [b]Q:[/b] Jak oceniasz swoją pozycję pośród pisarzy, zarówno tych żyjących jak i tych z niedalekiej przeszłości ? [b]N:[/b] Często myślę sobie, że powinien istnieć jakiś szczególny symbol, wyrażający uśmiech ? jakiegoś rodzaju niedopowiedzenie, który teraz mógłbym użyć jako odpowiedź na twoje pytanie.